Robię to, robię sobie wbrew
Tylko po to by zarobić na chleb
Inne mam pragnienia, inne sny
Tak usypia mnie monotonny rytm
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Dzień za dniem jak krople deszczu dwie
Osiem godzin wieczność ciągnie się
Przez ile lat będzie budził mnie z hipnozy tej
Dziki syren dźwięk
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Mówisz mi
Że widzisz we mnie
Dwóch różnych ludzi
Jak noc i dzień
Jeden z nich po czwartej rodzi się
Świetny facet, takim chcesz mnie
A drugi z nich
Ten który w pracy tkwi
Ma spłoszoną twarz
Jak kreda białą twarz
Rusza się jak robot, jakby we śnie
O nie!
Takiego nie chcesz znać
Nie!
Zakładnik
Robisz to, robisz sobie wbrew
Tylko po to by zarobić na chleb
Inne masz pragnienia, inne sny
Tak usypia Cię monotonny rytm
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Byłem tak blisko daleko gdzieś
Budzi się słońce rodzi się deszcz
Widziałem morze daleki brzeg
Tam gdzie kończy się noc i dzień
Zabiłem w sobie miłość i wiarę
Poznałem wolność niewolę i karę
Siałem nienawiść zbierałem płacz
Nie znalazłem prawdy czystej jak łza
Niebo jest tylko metr nad ziemią
Tak blisko o jeden krok
Niebo jest na wyciągnięcie ręki
Tylko ciągle nie wiesz jak tam dojść
Byłem na szczycie wysokich gór
Poniosły w otchłań skrzydła bez piór
Zdradziłem siebie znalazłem strach
Ukojenie znajdę tylko w snach
Niebo jest tylko metr nad ziemią
Tak blisko o jeden krok
Niebo jest na wyciągnięcie ręki
Tylko ciągle nie wiem jak tam dojść
Byłem tak blisko daleko gdzieś
Budzi się słońce rodzi się deszcz
Widziałem morze daleki brzeg
Tam gdzie kończy się noc i dzień
Niebo jest tylko metr nad ziemią
Tak blisko o jeden krok
Niebo jest na wyciągnięcie ręki
Tylko ciągle nie wiem jak tam dojść
Niebo jest tylko metr nad ziemią
Tak blisko o jeden krok
Niebo jest na wyciągnięcie ręki
Tylko ciągle nie wiem jak tam dojść