Tylko o jedno proszę Cię
Przed samotnością obroń mnie
Ty jedna wiesz jak bardzo chcę
W twych dłoniach ukryć się
Jest przecież miłość
Wierzę w to
Jeszcze zbuduję dla niej dom
Przytul mnie, przytul
Tak aby Bóg
Mym słowom znów zaufać mógł
Możemy jeszcze piękni być
Jeszcze możemy mądrze żyć
Tylko o jedno proszę Cię
Przed samotnością ukryj mnie
Dookoła ludzi szum
Ciężkie jest powietrze
Znowu nie pamiętam nic
Prawie nic
Kto mnie pozostawił tu
Nie wiem i nie chcę
Nadlatują stada słów
Stada bzdur
Uciszyłem myśli teraz ja
Nic nie myślę
Utopiłem żal w kieliszku
Noc, mgła
Dookoła ludzi gwar
Myśleć mi się nie chce
Może się napiję jeszcze
Sobie na złość
Uciszyłem serce teraz ja
Nic nie znaczę
Mam już tego dość, cholerny świat
Ten bar
Kiedyś wyrwę się stąd zostawię to
Będę miał własny dom
Jak inni
Jak innych sto
Dookoła ludzi szum
Ciężkie jest powietrze
Już nie czuję nic
Zupełnie nic
Jutro będzie tak jak dziś
Dzisiaj jutra nie chcę
Wierzę ciągle, że coś zdarzy się...
Robię to, robię sobie wbrew
Tylko po to by zarobić na chleb
Inne mam pragnienia, inne sny
Tak usypia mnie monotonny rytm
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Dzień za dniem jak krople deszczu dwie
Osiem godzin wieczność ciągnie się
Przez ile lat będzie budził mnie z hipnozy tej
Dziki syren dźwięk
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Mówisz mi
Że widzisz we mnie
Dwóch różnych ludzi
Jak noc i dzień
Jeden z nich po czwartej rodzi się
Świetny facet, takim chcesz mnie
A drugi z nich
Ten który w pracy tkwi
Ma spłoszoną twarz
Jak kreda białą twarz
Rusza się jak robot, jakby we śnie
O nie!
Takiego nie chcesz znać
Nie!
Zakładnik
Robisz to, robisz sobie wbrew
Tylko po to by zarobić na chleb
Inne masz pragnienia, inne sny
Tak usypia Cię monotonny rytm
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik
Pod złotym kluczem jak
Zakładnik