Gdy o łzę uderza łza, znowu widzę            

Twoich ust tak piękny kształt.
Jestem teraz teraz sam ucichł wokół szum i gwar
Wszyscy ze swoimi, lub do swoich poszli żon.
Kto pomoże, teraz kto?
Znaleźć mi w tej ciszy twarz
Mojej małej, którą dawno już
śmierć okrutna zabrała mi.

Pamiętam, pamiętam dobrze ją,
Jak weszła przez zamknięte drzwi.
Nie mogłem w to uwierzyć,
Lecz Ty wiedziałaś już,
Że to śmierć odwiedziła nasz dom.
I krzyczałem: "Nie zabieraj jej,
Zostaw małą, zostaw proszę Cię!"
Ale ona tylko uśmiechnęła się,
Mówiąc: "Ma już tylko mnie."

Siedziałem na Twym łóżku ściskając Twoją dłoń,
Lecz ona chłodna była już.
Potem tylko przez chwilę widziałem taniec Twój.
Taniec Twój ze straszną śmiercią.
Wiem, że ona do wszystkich, do mnie też.
Wejdzie dumnie przez zamknięte drzwi.
I do tańca mnie zaprosi bym
Moją małą spotkać mógł.
Moją małą, moją małą spotkać mógł.

Gdy o łzę uderza łza, znowu widzę...



Głodne oczy, stada much, 

Słońce pali, wzdęty brzuch.
Może dzisiaj dobry Bóg
z samolotu zrzuci chleb.
Powiedz mi, jak bawisz się,
kiedy widzisz obraz ten,
Czy wiesz, że mogłabyś i Ty tam urodzić się.

Lalko Barbie nie idź tam,
To nie jest Twój plastikowy świat.
Na razie, na razie śpij

Nie zatrzyma dni dziecka płacz,
nie ocali go niewinność
Kiedy śmierci młyny wprawią w ruch.
Pierwsze giną ptaki.
Powiedz mi, jak bawisz się,
kiedy widzisz obraz ten,
Czy wiesz, że mogłabyś i Ty tam urodzić się.

Lalko Barbie nie idź tam,
to nie jest Twój plastikowy świat.
Na razie, na razie śpij.
Powiedz mi: "Czy słyszysz ginących ptaków krzyk?"

Lalko Barbie...

Lalko Barbie...