Jeszcze jeden, który wie, czego ja od życia chcę
Twardy facet, pięści ma, patrzy spoza grubych akt
Chce mnie skazać za to, że jestem już od lat na dnie
Chce dać wyrok, rok czy dwa, żeby odciąć mnie od zła
ref.:
Nie dostaniesz mnie, tak łatwo
Choć mnie tropisz w noc i w dzień
Już w ciemności widzę światło
Tam jest moja szansa - śmierć
Nie dostaniesz mnie, tak łatwo
Chociaż mówisz mi na ty
Chcesz być moim ojcem, matką
Odwal się, nie ufam ci, nie ufam ci
Prokurator to jest ktoś, kto ma takich jak ja dość
Nawet nie mam mu za złe, że mym ciałem brzydzi się
Czasem wrzeszczy, czasem znów, w oczy patrzy mi bez słów
A czasem bierze mnie na strach, w końcu to jest jego fach
ref.:
Boże, zrób coś jeśli to, da mi ulgę - zabij go
Boże, ty go dobrze znasz, przecież on ma moją twarz
Prokurator - ten co wie, co jest dobre, co jest złe
Obserwuje kiedy śpię, nawet w śnie oskarża mnie
Nie dostaniesz mnie
Na mnie chyba czas, mówiłaś mi
A ja wiedziałem, że idziesz tam
Dokąd tysiące ruszyło już
Aby zapukać do piekła bram
Na mnie czas, mówiłaś mi
A ja wiedziałem, że idziesz tam
Dokąd tysiące ruszyło już
Z głupią nadzieją, że to ostatni raz
Pozostał mi tylko strach
I twoje kłamstwa, który to raz
Jak długo jeszcze będzie to trwać
Czy w ogóle można oszukać czas
Daj sobie spokój i uwierz mi
Mirando, naprawdę to koniec gry
Prawda jest jedna, ty ją znasz
Uwierz Mirando, masz jeszcze czas
Uwierz Mirando, jeszcze jeden krok
A po tamtej drugiej stronie
Znajdziesz tylko mrok
Spokojnie śpij, nie dowiesz się
Nawet w snach nie dowiesz się co to strach
O nie, Mirando nie dowiesz się
Mirandooo....
Mirandooo....
Pytasz mnie, jak długo jeszcze będzie trwać
taki stan, kiedy zostawiam Ciebie samą
Na Twój krzyk ja wzruszę ramionami,
nie mogę teraz pomóc nic, siebie tylko ranisz.
Mówisz, że odstawiam życie na bok.
Nie mogę teraz przestać grać po co te pytania,
no po co te pytania?
Zmęczona twarz, ślad na niej zostawiły troski.
A Ty wciąż nie chcesz zrozumieć jaki jestem.
Dla mnie świat, otwarte wszystkie drzwi
każdy kąt - to mój dom, łóżko tam gdzie śpię.
Nocny bar, najlepsza z mych przystani
od razu lepiej zostaw mnie, po co siebie ranić,
po co siebie ranić?!
Znowu w oknie stoisz i czekasz kiedy wrócę.
Długie noce, powrót do Ciebie pełen wzruszeń.
Nie zamkniesz mnie w klatce swego domu.
Zawsze stamtąd wymknę się, ucieknę po kryjomu
Wolny jak wiatr, nic mnie nie zatrzyma
Uwierz w to, ze mną żadna nigdy nie wygrywa,
nigdy nie wygrywa, o nie!