Zapisz swoję ulubione piosenki Dżemu

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Jeszcze jeden, który wie, czego ja od życia chcę
Twardy facet, pięści ma, patrzy spoza grubych akt
Chce mnie skazać za to, że jestem już od lat na dnie
Chce dać wyrok, rok czy dwa, żeby odciąć mnie od zła

ref.:
Nie dostaniesz mnie, tak łatwo
Choć mnie tropisz w noc i w dzień
Już w ciemności widzę światło
Tam jest moja szansa - śmierć
Nie dostaniesz mnie, tak łatwo
Chociaż mówisz mi na ty
Chcesz być moim ojcem, matką
Odwal się, nie ufam ci, nie ufam ci

Prokurator to jest ktoś, kto ma takich jak ja dość
Nawet nie mam mu za złe, że mym ciałem brzydzi się
Czasem wrzeszczy, czasem znów, w oczy patrzy mi bez słów
A czasem bierze mnie na strach, w końcu to jest jego fach

ref.:

Boże, zrób coś jeśli to, da mi ulgę - zabij go
Boże, ty go dobrze znasz, przecież on ma moją twarz
Prokurator - ten co wie, co jest dobre, co jest złe
Obserwuje kiedy śpię, nawet w śnie oskarża mnie
Nie dostaniesz mnie


Puść mnie matko do powstania, nie stój tak przed progiem
Bez twojego pożegnania, bez twojego pożegnania
Z domu wyjść nie mogę
Poszedł ojciec, poszedł starzyk, starsi bracia też
I ja muszę się odważyć, i ja muszę się odważyć
Sama o tym wiesz
Bez twojego pożegnania z domu wyjść nie mogę
Sama o tym wiesz
Puść mnie matko do powstania, nie stój tak przed progiem
Bo mi żal twych łez
Puść mnie matko, zanim ruszy pułk w dalekie strony
Do "Bytomskich Strzelców" muszę
Do "Bytomskich Strzelców" muszę, bo to pułk wsławiony
Wolne miejsce jest w szeregu, muszę zająć je
Nim się dowie ktoś z kolegów, nim się dowie ktoś z kolegów
I wyprzedzi mnie
Do "Bytomskich Strzelców" muszę, bo to pułk wsławiony
Nie zatrzymuj mnie
Puść mnie matko, zaraz ruszy pułk w dalekie strony
Chcę zaciągnąć się
Puść mnie matko, co się żalisz, na co dłużej czekasz
Daj na drogę swój medalik, daj na drogę swój medalik
Matki Boskiej z Piekar
Pobłogosław i pocałuj - już wypogodź twarz
Przecież wrócę z wojny cało, przecież wrócę z wojny cało
Gdy nastanie czas
Daj na drogę swój medalik, nie ma co się żalić
Już wypogodź twarz
A na drogę mnie ucałuj, wrócę z wojny cało
Gdy nastanie czas


Pytasz mnie, jak długo jeszcze będzie trwać

taki stan, kiedy zostawiam Ciebie samą
Na Twój krzyk ja wzruszę ramionami,
nie mogę teraz pomóc nic, siebie tylko ranisz.
Mówisz, że odstawiam życie na bok.
Nie mogę teraz przestać grać po co te pytania,
no po co te pytania?

Zmęczona twarz, ślad na niej zostawiły troski.
A Ty wciąż nie chcesz zrozumieć jaki jestem.
Dla mnie świat, otwarte wszystkie drzwi
każdy kąt - to mój dom, łóżko tam gdzie śpię.
Nocny bar, najlepsza z mych przystani
od razu lepiej zostaw mnie, po co siebie ranić,
po co siebie ranić?!

Znowu w oknie stoisz i czekasz kiedy wrócę.
Długie noce, powrót do Ciebie pełen wzruszeń.
Nie zamkniesz mnie w klatce swego domu.
Zawsze stamtąd wymknę się, ucieknę po kryjomu
Wolny jak wiatr, nic mnie nie zatrzyma
Uwierz w to, ze mną żadna nigdy nie wygrywa,
nigdy nie wygrywa, o nie!