Poznałem go po czarnym kapeluszu
Szedł chwiejnie do małego baru
Hej, przyjacielu - zawołałem za nim
Lecz nie, nie odwrócił się
Poszedłem za nim, przyspieszając kroku
Nie byłem pewien czy to on
Ale ten kapelusz, był tak podobny
Do tego, który nosił on
Tam w barze, stoły okalane dymem
Przy jednym usiadł, właśnie on
Hej, przyjacielu - zawołałem doń
Lecz już wiedziałem, że robię błąd, robię błąd
Spytałem czy nie napiłby się ze mną
Widział, gdy wziąłem kufle dwa
Słuchaj - pomyliłem Cię z moim przyjacielem
Powiedziałem odwracając twarz
Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem
I odpowiedział chłodno, że
Jeszcze nikt nie nazwał go przyjacielem
Wstał i odwrócił się, odchodząc w stronę drzwi jee...
Zrobiło mi się jakoś głupio, poczułem dziwny żal
Hej, przyjacielu - zawołałem za nim
Lecz nie, nie odwrócił się a a a...
Ej, przyjacielu - zawołałem za nim
Lecz nie odwrócił się nieee...
Północ wybiła
I miasto już śpi
Ktoś nieproszony
Stoi u drzwi
Przecież nie powiem mu
Idź sobie precz
Od samotności
Lepszy on jest
Może zabłądził
I nie wie gdzie jest
Może bez domu
Jak samotny pies
Albo po prostu
Pogadać z kimś chce
Od samotności
Lepsze to jest
Pogadać prosta rzecz
Dobrze trafiłeś
Bo nie mogę spać
Chyba nie myślisz
W progu tak stać
Mam jakieś wino
I stary koc
Nie co dzień zdarza się
Wigilijna noc
Pogadać prosta rzecz
Od samotności
Lepsze to jest
Pogadać prosta rzecz...
Obrzuceni fałszem
Pozornie mądrych słów
Wspinamy się na palce
Wspominając myśli
O tym co nadejdzie
I nadejść nie ma szans
Jacy jesteśmy
A jacy bylibyśmy
Gdyby nie to...
Gdzie
Ten wymarzony świat
Gdzie jest
Już nawet w bajkach coraz go mniej
To co proste w oczach dziecka
Zawiłe stało się
Gonimy za czymś, czego nikt już
Nie pojmuje, nie
Przemoc i piekło
Ten telewizyjny świat
Dokąd to
Zaprowadzi nas
Gdzie
Ten wymarzony świat
Gdzie jest
Zostały tylko ślady na piasku
Jeden bóg te prawdę zna
A ty nie zgadniesz
Dokąd zmierza świat
Gdy to wszystko skończy się
Ciebie już nie będzie
I nie będzie dawno mnie...