Nie stać mnie na więcej, niż na pusty żal
Gdzieś w drodze do życia, powiał boczny wiatr
Dałem mu się porwać, nie wiedziałem gdzie
Obiecywał wielkie góry, a jestem na dnie
Nie stać mnie na więcej, niż na parę pustych słów
Myśli też mi zabrał i pozbawił snów
Pozostawił koszmar nocy
Nagle mi otworzył oczy, krzycząc - żyj
Chociaż to nie proste, zerwij krąg
Wyrzuć z swego domu, towarzystwo złe
Wyrzuć je, wyrzuć je, je, je, je, wyrzuć je
Inni przecież, spokojnie śpią
Mają wszystko, czego chcą
A Ty znowu idziesz w noc
Ciągle słysząc drwiące głosy
Nie stać cię na więcej, niż na pusty żal
Bo gdzieś w drodze do życia, powiał boczny wiatr
Głodne oczy, stada much,
Słońce pali, wzdęty brzuch.
Może dzisiaj dobry Bóg
z samolotu zrzuci chleb.
Powiedz mi, jak bawisz się,
kiedy widzisz obraz ten,
Czy wiesz, że mogłabyś i Ty tam urodzić się.
Lalko Barbie nie idź tam,
To nie jest Twój plastikowy świat.
Na razie, na razie śpij
Nie zatrzyma dni dziecka płacz,
nie ocali go niewinność
Kiedy śmierci młyny wprawią w ruch.
Pierwsze giną ptaki.
Powiedz mi, jak bawisz się,
kiedy widzisz obraz ten,
Czy wiesz, że mogłabyś i Ty tam urodzić się.
Lalko Barbie nie idź tam,
to nie jest Twój plastikowy świat.
Na razie, na razie śpij.
Powiedz mi: "Czy słyszysz ginących ptaków krzyk?"
Lalko Barbie...
Lalko Barbie...
Ten gość, no powiedz mi, skąd się tutaj wziął.
Niech lepiej spada stąd, przestanie wtykać nos.
Hej człowieku dobrze takich znam,
Ten ciekawski wzrok, chytra twarz.
Kłopoty możesz mieć jeśli z nim skumplujesz się.
Nie daj złapać się farbowanym lisom, nie daj się.
Nie daj złapać się farbowanym lisom, nie daj się.
Jak on przebrał się, pewnie myśli,
Że jest taki jak ja i ty, farbowany lis.
Hej człowieku dlaczego chcesz kupić nas za grosz?
Kombinacje, spekulacje.
Uważaj z kim zadajesz się.
Nie daj złapać się farbowanym lisom, nie daj się.
Nie daj złapać się farbowanym lisom, nie daj się.