Opowiedzcie wiatry dymne i płomienne
O tych latach głośnych co jak salwy trzy
Wstało słońce jasne ponad hałdy ciemne
Gdy Ślązacy do powstania szli
Nikt nie zjechał na dół, zgasł hutniczy płomień
Do powstania każdy szedł tak jak stał
Jak na szychtę chleba pajdę wziął na drogę
Jakąś strzelbę, jeśli w schowku miał
Czy kto dawał wiarę, że zwyciężyć mogą
Byli tak zwyczajni, że aż żal
A naprzeciw butne szły oddziały wrogów
Dacie radę sercem przebić stal
Opowiedzcie domy posypane sadzą
Jak płakały matki w tamtych dniach
Gdy się wieść rozeszła, chłopców już prowadzą
Prosto pod mur, na powszechny strach
Lecz nie byli chłopcy długo tym przybici
Gdy powstanie pierwsze zmiażdżył wróg
Znowu się zwołali, żeby za broń chwycić
Nie ma cudu - to zrobimy cud
Nad węglową ziemią pieśń wysoka leci
Dom za domem, ten sam twardy zew
Gdy upadnie drugie - wywołamy trzecie
Bo trojaka liczy się do trzech
Opowiedzcie wiatry nadodrzańskie wokół
By pamiętał każdy i powtórzyć mógł
O dwudziestym pierwszym, najpiękniejszym roku
Pieśń wędrowną wzdłuż powstańczych dróg
Pieśń wędrowną wzdłuż powstańczych dróg
Płyń w dół rzeki tej szerokiej
Płyń mój bluesie, płyń
Miasto wielkie jest daleko
Ty je dobrze znasz
Proszę, wstąp tam choć na chwilę
I przywitaj wszystkich tam
Bo to najwyższy czas
Powiedz jak nam ciężko tutaj
Że dzień tak tu krótko trwa
A biedoty mamy tyle
Aż czasami chce się wyć
W tej malutkiej, naszej dziurze
Jest naprawdę ciężko żyć
Naprawdę ciężko żyć
ref.:
Czasem tylko bluesa słyszę
I nadzieję wielką mam
Że w dół rzeki sam popłynę
I opowiem prawdę tam
Jak tu w tej malutkiej dziurze
Ciężko wszystkim nam
Ciężko, ciężko nam
Płyń w dół rzeki tej szerokiej
Płyń, mój bluesie, płyń
Może cię usłyszy ktoś
Jakiś super, super gość
I przypłynie w górę rzeki
Aby rozweselić nas
No bo to już najwyższy czas
Dookoła ludzi szum
Ciężkie jest powietrze
Znowu nie pamiętam nic
Prawie nic
Kto mnie pozostawił tu
Nie wiem i nie chcę
Nadlatują stada słów
Stada bzdur
Uciszyłem myśli teraz ja
Nic nie myślę
Utopiłem żal w kieliszku
Noc, mgła
Dookoła ludzi gwar
Myśleć mi się nie chce
Może się napiję jeszcze
Sobie na złość
Uciszyłem serce teraz ja
Nic nie znaczę
Mam już tego dość, cholerny świat
Ten bar
Kiedyś wyrwę się stąd zostawię to
Będę miał własny dom
Jak inni
Jak innych sto
Dookoła ludzi szum
Ciężkie jest powietrze
Już nie czuję nic
Zupełnie nic
Jutro będzie tak jak dziś
Dzisiaj jutra nie chcę
Wierzę ciągle, że coś zdarzy się...